Masz gotową książkę i chcesz ją wydać nie w jednej, lecz w kilku wersjach naraz: drukowanej, jako ebook, może jeszcze audiobook. Pojawia się pytanie, które potrafi namieszać początkującym wydawcom bardziej, niż powinno. Czy każda z tych wersji potrzebuje własnego numeru ISBN, czy wystarczy jeden na całą książkę? Odpowiedź jest jednoznaczna, a reguła, gdy raz ją zrozumiesz, działa bez wyjątków. Ten poradnik tłumaczy ją od podstaw i pokazuje na konkretnych przypadkach, ile numerów wziąć dla swojego wydania.
Co naprawdę identyfikuje numer ISBN
Najłatwiej zapamiętać zasadę, jeśli wiesz, czemu ISBN w ogóle służy. Numer ten nie identyfikuje utworu, czyli treści, którą napisałeś. Identyfikuje konkretne wydanie w konkretnym formacie. To rozróżnienie jest sercem całego tematu i z niego wynika wszystko inne.
Pomyśl o tym z perspektywy księgarni albo hurtowni. Sprzedawca nie zamawia „tej powieści w ogóle". Zamawia paczkę konkretnych egzemplarzy: miękka oprawa, format A5, druk. Magazyn musi wiedzieć, który dokładnie produkt schodzi z półki, a klient kupujący online musi trafić w plik EPUB, a nie w książkę papierową. ISBN jest właśnie tą etykietą, która jednoznacznie wskazuje produkt w łańcuchu sprzedaży i katalogowania.
Dlatego ta sama treść w dwóch różnych postaciach to dla systemu dwa różne produkty. Plik EPUB i książka papierowa różnią się sposobem dostarczenia, ceną, kanałem sprzedaży i fizyczną naturą, mimo że zawierają identyczne słowa. System nie patrzy na słowa. Patrzy na produkt.
ISBN nie odpowiada na pytanie „co napisałeś", tylko na pytanie „co dokładnie sprzedajesz". Gdy zmienia się to, co kupuje czytelnik, zmienia się numer.
To podejście może wydawać się formalistyczne, ale ma praktyczny sens. Bez osobnych numerów nie dałoby się prowadzić sensownej statystyki sprzedaży, rozdzielać tantiem między formaty ani zarządzać zwrotami i reklamacjami. Każdy format żyje własnym życiem handlowym, więc każdy dostaje własną tożsamość.
Reguła w jednym zdaniu
Skoro ISBN identyfikuje wydanie w formacie, zasada brzmi tak: osobny numer dla każdego formatu i każdego osobnego wydania tego samego utworu. Nie liczysz tytułów. Liczysz produkty, które fizycznie różnią się od siebie i trafiają do osobnej dystrybucji.
Najczęstszą granicą jest format. Druk to jeden format, ebook to drugi, audiobook to trzeci. Drugą granicą, mniej oczywistą, jest postać fizyczna w obrębie druku. Twarda oprawa i miękka oprawa to dwa różne produkty handlowe, więc dwa numery, choć treść jest ta sama. Trzecią granicą jest wydanie, czyli wersja treści. Nowe, poprawione i rozszerzone wydanie to nowy produkt, więc nowy numer.
Ile numerów dla typowych wydań
Teoria robi się przejrzysta na tabeli. Poniżej masz najczęstsze kombinacje, z którymi spotyka się autor wydający samodzielnie. Liczby zakładają, że każdą wersję chcesz realnie sprzedawać albo wprowadzić do dystrybucji.
| Wariant wydania | Formaty i wersje | Liczba ISBN |
|---|---|---|
| Tylko druk, jedna oprawa | miękka oprawa | 1 |
| Druk w dwóch oprawach | miękka + twarda | 2 |
| Druk i ebook | papier + EPUB | 2 |
| Pełny zestaw | papier + EPUB + audiobook | 3 |
| Druk w dwóch oprawach plus ebook | miękka + twarda + EPUB | 3 |
| Dwa wydania w czasie | wydanie 1 + poprawione wydanie 2 | 2 (po jednym na wydanie) |
Widać tu wprost, że numery rosną nie z liczby tytułów, lecz z liczby odrębnych produktów. Autor, który myślał, że „jedna książka to jeden ISBN", przy wydaniu w druku, ebooku i audiobooku potrzebuje trzech numerów, a gdy doda twardą oprawę, czterech.
Druk: kiedy oprawa zmienia numer
W obrębie samego druku granicą jest postać fizyczna egzemplarza. Miękka i twarda oprawa to dwa numery, bo to dwa różne produkty na półce, z różną ceną i często różnym odbiorcą. To samo dotyczy istotnie różnych formatów, na przykład wydania kieszonkowego obok standardowego.
Nie każda różnica techniczna tworzy jednak nowy produkt. Zmiana papieru z białego na kremowy, inny rodzaj folii na okładce czy drobna korekta w środku nie zmieniają wydania, więc numer zostaje ten sam. Liczy się to, czy klient kupuje inny produkt, czy ten sam produkt wykonany trochę inaczej.
Ebook: jeden format czy kilka
Tu pojawia się pytanie, które generuje najwięcej wątpliwości. Ebook nie istnieje jako jeden uniwersalny plik. EPUB to standard otwarty, MOBI i jego następcy to świat czytników Kindle, do tego bywa PDF jako wersja do druku domowego. Czy każdy z tych plików to osobny ISBN?
Formalnie tak, bo każdy plik to technicznie inny produkt. W praktyce jednak większość autorów wydających samodzielnie idzie prostszą drogą, i jest ku temu dobry powód. Gdy sprzedajesz ebook przez platformy dystrybucyjne, one zwykle przyjmują jeden plik źródłowy, najczęściej EPUB, i same konwertują go do formatu wymaganego przez dany sklep. Z perspektywy czytelnika i twojej istnieje wtedy jedna wersja elektroniczna, więc jeden ISBN wystarcza.
Praktyczny wniosek dla większości jest spokojny. Jeśli wydajesz ebook normalną drogą, przez sklepy i agregatory, weź jeden ISBN na całą wersję elektroniczną i nie rozdrabniaj się na formaty plików. Sam proces przygotowania pliku elektronicznego, dobór formatu i kanały sprzedaży opisujemy osobno w poradniku jak wydać ebooka, bo to temat na własny artykuł.
Audiobook to także osobny numer
Audiobook bywa pomijany w tych rachunkach, a to pełnoprawny, osobny format. Nagranie to inny produkt niż tekst: ma lektora, czas trwania, własną cenę i własny kanał sprzedaży. Dlatego audiobook dostaje własny ISBN, niezależnie od tego, że treść pochodzi z tej samej książki.
Co więcej, jeśli ten sam audiobook udostępniasz w wyraźnie różnych postaciach, na przykład jako pojedynczy plik do pobrania i jako wersję na fizycznym nośniku, masz do czynienia z dwoma produktami. W praktyce samodzielnego wydawcy audiobook to jednak najczęściej jeden plik cyfrowy, więc jeden numer załatwia sprawę.
Wydanie a dodruk: subtelna, ale ważna granica
Druga oś, obok formatu, to czas. Książki żyją, są wznawiane, poprawiane i rozszerzane. Tutaj autorzy często gubią się, kiedy potrzebują nowego numeru, a kiedy nie. Reguła znów daje się streścić: nowe wydanie to nowy ISBN, dodruk tego samego wydania to numer bez zmian.
Dodruk oznacza, że drukujesz kolejną partię dokładnie tej samej książki. Treść się nie zmienia, format się nie zmienia, zmienia się tylko liczba egzemplarzy na magazynie. To wciąż ten sam produkt, więc ten sam numer. Nawet poprawienie kilku literówek czy drobna korekta techniczna mieszczą się w tym samym wydaniu.
Nowe wydanie to coś więcej. Dopisujesz rozdział, aktualizujesz dane, zmieniasz układ, przepracowujesz tekst merytorycznie. Czytelnik dostaje wtedy w istocie inną książkę pod tym samym tytułem, więc system musi je rozróżnić. Stąd nowy ISBN i zwykle adnotacja „wydanie drugie, poprawione" na stronie redakcyjnej.
Pytanie kontrolne jest jedno: czy ktoś, kto ma stare wydanie, dostałby coś istotnie innego, kupując nowe? Jeśli tak, to nowe wydanie i nowy numer. Jeśli różnica to garść poprawionych przecinków, to ten sam numer.
Numer powiązany z konkretnym wydaniem trafia potem na stronę redakcyjną, razem z resztą metryczki. To, co dokładnie musi się tam znaleźć i jak to złożyć, opisuje osobny poradnik o stronie redakcyjnej, więc tutaj zostawiamy temat na poziomie zasady.
Skąd brać te numery i ile to kosztuje
Skoro formatów bywa kilka, pojawia się obawa o koszt. Dobra wiadomość: w Polsce numery ISBN są bezpłatne. Przydziela je wydawcy Biblioteka Narodowa, zwykle od razu w puli, nie pojedynczo. Oznacza to, że rejestrując się jako wydawca własnych książek, dostajesz zestaw numerów i przypisujesz je swoim formatom samodzielnie, bez opłaty za każdy z osobna.
To ważne, bo zdejmuje główny powód, dla którego ludzie próbują oszczędzać numery i wpychać dwa formaty pod jeden ISBN. Skoro pula jest darmowa, nie ma czego oszczędzać. Bierzesz tyle numerów, ile masz produktów, i każdemu nadajesz własny.
Koszt pojawia się wyłącznie wtedy, gdy korzystasz z pośrednika, który nadaje numer ze swojej puli i pobiera za to opłatę. Bywa to wygodne, gdy nie chcesz sam prowadzić rejestracji, ale nie jest konieczne. Cały proces rejestracji wydawcy i pobrania puli krok po kroku opisujemy w przewodniku jak uzyskać ISBN.
Najczęstszy błąd i jak go uniknąć
Najpopularniejsza pomyłka samodzielnych wydawców to jeden ISBN na druk i ebook naraz. Wydaje się to sprytne, w końcu to „ta sama książka", a numer jeden. W praktyce uruchamia łańcuch problemów. Sklepy identyfikują produkt po numerze, więc dwa różne pliki pod jednym ISBN mylą katalogi. Statystyki sprzedaży zlewają druk z ebookiem i nie wiadomo, co naprawdę się sprzedaje. Hurtownie i agregatory zwracają plik z błędem, bo numer jest już przypisany do innego formatu.
Drugi częsty błąd to brak nowego numeru przy realnie nowym wydaniu. Autor dopisuje dwa rozdziały, zmienia okładkę i sprzedaje to pod starym ISBN. Czytelnik, który kupił wcześniej, nie ma jak rozróżnić wersji, a w katalogu powstaje produkt, który niby jest ten sam, a jednak inny.
Oba błędy znikają, gdy trzymasz się jednej myśli: liczę produkty, nie tytuły. Zanim zamówisz druk i wgrasz pliki, wypisz na kartce wszystkie wersje, które wprowadzasz do sprzedaży, i nadaj każdej osobny numer. Jeśli nie masz pewności, czy ISBN jest w Twoim przypadku w ogóle obowiązkowy, na przykład gdy drukujesz wyłącznie dla siebie, rozstrzyga to poradnik czy ISBN jest obowiązkowy.
Najważniejsze w skrócie
- ISBN identyfikuje wydanie w konkretnym formacie, a nie sam tekst, więc ta sama treść w różnych postaciach to różne numery.
- Każdy format dostaje własny numer: druk, ebook i audiobook to trzy osobne ISBN.
- W druku twarda i miękka oprawa to dwa różne produkty, więc dwa numery.
- Ebook sprzedawany przez platformy zwykle wystarcza pod jednym ISBN, nawet jeśli platforma konwertuje plik do kilku formatów.
- Dodruk tej samej książki to numer bez zmian, nowe lub poprawione wydanie to nowy numer.
- W Polsce numery z puli Biblioteki Narodowej są bezpłatne, więc nie ma sensu oszczędzać ich kosztem porządku w dystrybucji.
Co dalej
Gdy masz już rozpisane formaty i wiesz, ile numerów potrzebujesz, kolejnym krokiem jest pobranie puli ISBN i przypisanie numerów do poszczególnych wersji, a potem umieszczenie ich na stronie redakcyjnej oraz, w przypadku druku, na okładce w postaci kodu kreskowego. Cały proces formalny prowadzi przewodnik jak uzyskać ISBN, a o tym, czy numer jest w Twoim przypadku konieczny, mówi poradnik czy ISBN jest obowiązkowy.
Po stronie samego pliku przyda się porządek techniczny. Przygotowując wersję elektroniczną i drukową, zajrzyj do przeglądu funkcji, które robią z gotowego tekstu pliki gotowe do dystrybucji w każdym formacie, a jeśli planujesz sprzedaż w jednym miejscu, sprawdź możliwości księgarni. Najważniejsze masz już jednak za sobą: wiesz, że liczysz produkty, nie tytuły, i każdej wersji nadajesz jej własny numer.
Najczęstsze pytania
Tak, jeśli chcesz go sprzedawać w sklepach i dystrybucji. ISBN identyfikuje konkretne wydanie w konkretnym formacie, a ebook to inne wydanie niż druk, nawet przy identycznej treści. Numer z wersji drukowanej nie przeniesie się na plik EPUB. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy ebook rozdajesz wyłącznie sam, bez sklepów i bez katalogowania, wtedy ISBN nie jest obowiązkowy.
Formalnie tak, bo to dwa odrębne pliki. W praktyce większość autorów nadaje jeden ISBN całej wersji elektronicznej i sprzedaje ją na platformach, które same konwertują plik do swojego formatu. Jeśli jednak publikujesz EPUB i MOBI jako osobne, samodzielnie pobierane produkty, czystszym rozwiązaniem są dwa numery.
Trzy, po jednym na każdy format: jeden na wersję drukowaną, jeden na ebook i jeden na audiobook. Każdy z nich to osobne wydanie tego samego utworu i każdy jest katalogowany pod własnym numerem. Jeśli druk wychodzi też w twardej i miękkiej oprawie, dochodzi czwarty numer.
Nie, w Polsce numer ISBN jest taki sam niezależnie od formatu i sam w sobie jest bezpłatny. Pulę numerów przydziela wydawcy Biblioteka Narodowa za darmo. Koszt pojawia się dopiero, gdy korzystasz z pośrednika, który nadaje numer ze swojej puli i pobiera za to opłatę.
Zależy od skali zmian. Poprawienie literówek czy drobna korekta to wciąż ten sam ISBN, bo wydanie się nie zmienia. Nowy numer bierzesz, gdy powstaje nowe wydanie: zmieniasz treść merytorycznie, dodajesz rozdział, zmieniasz format albo oprawę. Zasada jest prosta: nowe wydanie to nowy numer, dodruk tego samego to numer bez zmian.
Nie powinieneś. Sklepy i hurtownie identyfikują produkt po ISBN, więc jeden numer na dwa różne pliki prowadzi do bałaganu w katalogach, błędnych statystyk sprzedaży i problemów z dystrybucją. Numery z puli Biblioteki Narodowej są bezpłatne, więc oszczędzanie na nich nie ma sensu.